Mielno - on i trzy młode damy
Po raz pierwszy byliśmy w Mielnie i nawet się nam spodobało. Czułem się trochę jak stary satyr, a przynajmniej jak niewyżyty stary zboczeniec, bo z moją córcią, którą do Mielna zabrałem, przyjechały jeszcze jej dwie koleżanki. Stary pięćdziesięcioletni pryk, który się za młódkami ugania, tak sobie pewnie pomyślała recepcjonistka hotelu
Mielno, która nas przyjmowała. Wypoczynek z młodzieżą jednak bardzo mi do gustu przypadł. człowiek po prostu oddycha młodą myślą i emocją. Boże, ile my z moją kochaną żoną mamy już za sobą, a już tego młodzieńczego żaru i niezmąconej niczym ufności w lepsze jutro nic i nikt nie jest w stanie w nas odbudować. Mielno ładne miasteczko. Plażowaliśmy codziennie, bo pogoda ku temu sprzyjała, ale popołudniami mieliśmy już rytualnie ustalony porządek dnia. Lody w kawiarence przy kościele i potem gra w szachy w każdą z młodych dam. Muszę przyznać, że moja córka którą sam uczyłem tej królewskiej gry, jest doskonałą nauczycielką i dobrze wyszkoliła swoje przyjaciółki. Dostałem takie baty, że hej. Cóż starość ustępuje pola młodości.