Pobierowo - Pobierowo1
Pamiętam, jak za małolata jeździliśmy z paczką nad nasze polskie morze to najczęściej trafialiśmy do Pobierowa. Inni wolą jakąś Hiszpanię, czy Włochy, ale gdzie się spotka tak piękne, złociste piaskowe plaże niż nad Bałtykiem? Jeździło się zabawić na maksa za najmniejszą możliwie kasę. Sypialiśmy pod namiotami, nie jak jakieś burżuje w pensjonatach. Wieczorami wino, kobiety i śpiew a w dzień wiadomo co się robi nad morzem. Jak nie smażyliśmy naszych atletycznych ciał równomiernie w słońcu, to przyglądaliśmy się ładniejszym laskom, co nie podobało się szczególnie naszym własnym paniom. Czasami jakieś dłuższe spacery nad brzegiem morza, czasami jakaś piłka plażowa. Najwięcej frajdy dawały nam jednak kąpiele. Pobierowo dysponuje co prawda krytym basenem na niepogodę, ale nie ma jak to pomoczyć się w zdrowej słonej morskiej wodzie. Przygodą, której nie zapomnę do końca życia, właśnie podczas jednego z pobytów w Pobierowie, było moje topienie się. Skakaliśmy z kumplami na fale, woda w miarę płytka, fala dość duża. Przeżycie niesamowite, gdy idzie się na dno, by w sekundę później fala wyniosła na górę. I tak było fajnie do momentu, gdy stwierdziłem że do brzegu daleko, a dna pod stopami nie ma. Im szybciej i rozpaczliwie płynąłem, tym fala mnie bardziej w głąb morza zabierała. W końcu się udało, choć było strasznie.
Pobierowo miałoby jeszcze jedną ofiarę. Wniosek: jakkolwiek nie czulibyśmy się silni, uważać na żywioł trzeba zawsze.
Przeczytaj też: